NHL - Hokej na lodzie - Stany Zjednoczone - NHL
Poprzedni mecz:
Canucks- Kings 3-2 (OT)
Bramki: Samuelsson (2T, PPG), D. Sedin (2T), Samuelsson (OT)- Stroll (2T, PPG), Modin (2T, PPG)
W pierwszym meczu stroną “piszącą narrację” byli gospodarze. To oni byli aktywniejsi, oddali aż o 17 strzałów więcej (44-27), ale nie miało to przełożenia na wynik bo wygrali tylko 1 bramką i to po dogrywce. Świetnie zagrał Samuelsson, który oddał aż 7 strzałów strzelając 2 bramki. Bardzo dobre spotkanie rozegrał także defensor Ehrhoff (5 strzałów) oraz tradycyjnie bracia Sedinowie (łącznie 1 bramka i 3 asysty).
Kings zagrali bardzo mądrze i wykorzystywali nadarzające się okazje, a takimi były gry w przewadze. Wykorzystali dwie z 3 przewag jakie mieli i dzięki temu udało im się dotrzymać kroku Canucks aż do dogrywki. Prócz bramkarza Quicka (SV- 93. 2%) można wyróżnić trójkę Kopitar- Brown- Handzus (10 strzałów, 3A) choć osobiście bym się po nich więcej spodziewał.
Pierwszy mecz pokazał, że Canucks mają prawdopodobnie najlepszą publiczność w lidze. Oprawa meczu była naprawdę niesamowita. Na pewno żadnej drużynie przyjezdnej nie gra się łatwo w takiej hali. Nie powinien więc dziwić dobry bilans Vancouver w meczach u siebie (30W-8L-3OT). Pierwsze mecze PO pokazały, że faworycie będą mieli ciężkie przeprawy. Canucks musieli czuć szczególną presje swojej wspaniałemu publiczności. Sprostali jej i teraz mogą już trochę „spuścić powietrza”. Kings natomiast będą grać pod jeszcze większa presją, tyle, że ich publiczność nie będzie „nieść” tylko deprymować. W tych PO już nic mnie nie zdziwi, ale postawię na gospodarzy. Jeśli mają wygrać te serię to nie mogą pozwolić sobie na porażki na swoim lodowisku.
| 18/04/2010 00:03, przeczytane 246 razy |
 |
|