NBA - Koszykówka - Stany Zjednoczone - NBA
Magic wygrali mecz nr 4 w Bostonie i uratowali tym samym honor w tej serii, ale to może być wszystko na co ich stać. Warto zwrócić uwagę, że Magic wygrali dopiero do dogrywce mimo, że Celtics zagrali swoje najgorsze spotkanie w tej serii. Pierwszy w tych PO słaby mecz Rondo (9 pts, 8 ast) słaba skuteczność za 3 (5/18), słaba obrona przez pierwszą połowę.
Patrząc jednak przez pryzmat całej serii (i poprzedniej z Cavs) Boston wydaje się być drużyną, która nie da sobie wydrzeć wygranej w tej serii. Zamknęli zbyt dużo opcji ofensywnych "Magików" w tej serii by mogli ją ot tak przegrać. Lewis, Carter, Pietrus- ta trójka praktycznie nie istnieje w ataku Orlando. Jedynie Nelson i Howard (czasem tez JJ Redick) są w stanie coś ugrać, ale trudno będzie tylko tym wygrać 2 mecze pod rząd.
Oczywiście C`s mogą przegrać ten mecz i wtedy w game 6 byliby pod dużą presją. Trzeba pamiętać, że trzon tej drużyny (prócz Rondo) to zawodnicy niemłodzi. Mogą mieć wcześniejsze mecze "w nogach". Jednak w mojej opinii ani Allen, ani Garnett, ani Pierce nie opadną z sil, a w Magic nie przebudza się ani Carter ani Lewis.
Stawiam na Boston!
| 26/05/2010 23:08, przeczytane 247 razy |
 |
|