NBA - Koszykówka - Stany Zjednoczone - NBA
Portland Trailblazers to chyba najbardziej pechowa drużyna w NBA. Od dłuższego czasu nie jest im dane grać w pełnym składzie. Pojawiło się jednak małe światełku w tunelu: niedawno do gry wrócił Rudy Fernandez (19 pkt w ostatnim meczu z Pistons), a na mecz z Hornets gotowy powinien być także francuski skrzydłowy Nicolas Batum. Jednak ciągle nie pewna jest sytuacja Brandona Roya oraz innego obwodowego Jerryda Baylessa. Obydwaj mają status day-to-day (czyli mogą teoretycznie wrócić w każdej chwili), ale według najaktualniejszych informacji Roy z Hornets nie zagra (wróci może na mecz z Houston).
Portland nauczyli się jednak grać bez kilka zawodników i szczególnie w meczach u siebie są groźni dla każdego (bilans 16-7), natomiast Hornets spisują się na wyjazdach słabo (7-16). Warto zwrócić uwagę na statystyki punktowe: Blazers w meczach u siebie zdobywają średnio 101. 0 pkt tracąc 95. 0 natomiast Hornets w meczach wyjazdowych zdobywają 98, 3 pkt ale tracą przy tym aż 103, 3. Niewątpliwie pięta Achillesową Portland są ich podkoszowi. Aldridge to klasowy zawodnik, ale lepszy w ataku niż walce na deskach, a prawie 37 letni Juan Howard i rookie J. Pendergraph grają tylko dlatego, ze kontuzjowani są (do końca sezonu) Oden i Przybilla. Mam jednak pewne wątpliwości czy New Orleans będą potrafili to wykorzystać skoro sami są w okolicach 20 miejsca w lidze jeśli chodzi o punkty zdobywane z „pomalowanego” oraz na 26 miejscu w klasyfikacji zebranych piłek w meczach wyjazdowych (38, 2).
Pod nieobecność Roya role lidera drużyny przejął Andre Miller (21. 3 punktów, 4. 5 zbiórki, 6. 7 asyst w 4 ostatnich meczach) wspomagany przez LeMarcus Aldridge (21. 3 pkt, 10. 3 reb) oraz jeden z głównych kandydatów do nagrody MIP (zawodnik który poczynił największe postępy) Martell Webster (16. 8pkt, 4. 0 reb, 2. 8 3PTM). Ozdobą meczu na pewno będą pojedynki Millera z liderem gości Chrisem Paulem, Aldridge z Westem oraz Webstera ze Stojakoviciem.
Żadne statystyki nie pokażą jednak tego co jest największa siłą Blazers czyli team spirit. Każdy z tych graczy coś wnosi do drużyny, każdy walczy do upadłego, żaden się nie poddaje.
Choćby kontuzje wyeliminowały prawie cały skład i musieli by ratować się zawodnikami z D-League to bądźcie pewni, że żadnego meczu nie oddadzą bez walki.
Update: Jerryd Bayless oraz Nicolas Batum mają być dziś gotowi do gry. Od trenera Portland zależy czy skorzysta z ich usług.
| 25/01/2010 18:56, przeczytane 232 razy |
 |
|