NBA - Koszykówka - Stany Zjednoczone - NBA
Wizards mają bilans 3-1 odkąd grają bez Butlera, Jamisona i Haywooda (czyli 3 najlepszych zawodników, nie licząc Arenasa który „odpadł” wcześniej) i 6-4 w ostatnich 10 meczach. Klub z Waszyngtonu rozpoczął przebudowę, dlatego zdecydowano się oddać trzon drużyny w zamian za… no cóż za niezbyt wygórowaną cenę, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę, że pozyskany w wymianie z Dallas Josh Howard z powodu kontuzji której nabawił się w ostatnim meczu nie zagra do końca sezonu. To niewątpliwie spora strata dla tej drużyny, ale na pewno jest to dziura do załatania. Strzelców na obwodzie w Wizards nie brakuje, są: Foye, Thornton (pozyskany z Clippers) i Nick Young. Ten ostatni w ostatnich 4 spotkaniach zdobywał tylko 4. 8 pts ale grał jedyne 12. 8 mpg. Gdy dostanie szanse pograć dłużej to powinien się odwdzięczyć lepsza zdobyczą punktowa. Thornton który od czasu przeprowadzki z Clippers gra solidnie zdobywając średnio 16 pts, teraz będzie miał jeszcze więcej okazji do pokazania swoich sporych umiejętności strzeleckich. Liderem „nowych” Wizards jest jednak Andray Blatche (25. 0 pts, 10. 2 reb, 1. 5 stl, 1. 3 blk ), który już na początku sezonu godnie zastępował Jamisona. Dziś może mieć jednak niełatwe zadanie z jedna z najlepszych par podkoszowych w lidze Randolph- Gasol. Będzie musiał dostać wsparcie od McGee (9. 5 pts, 6. 5reb, 2. 3 blk) który ma wszelkie predyspozycje by stać się równie dobrym a być może nawet lepszym centrem niż oddany do Dallas Haywood. Sporo na tablicach może pomóc też jeden z najlepszych role player w lidze Mike Miller (9. 0 pts, 5 reb, 4. 5 ast, 1. 7 stl w 4 ostatnich meczach) który jest niesamowicie waleczny i w Wizards pełni rolę mentalnego lidera drużyny.
Memphis natomiast ostatnim czasie przeżywali mały kryzys wygrywając tylko 3 z ostatnich 10 meczów i znacznie zmniejszyli swoje szanse awansu do play off. Czy ten kryzys w Grizzlies się skończył trudno powiedzieć. Wczorajszej nocy przegrali u siebie z Lakers 98-99 tak naprawdę będąc drużyną bardziej zasługującą na wygraną. Dobił ich jednak nie kto inny jak Kobe Bryant zdobywając 9 ostatnich punktów dla Lakers (3 rzuty za 3 pts) w tym game winnera na 4s do końca meczu. Grizzlies mieli jeszcze szanse na wygraną, ale najlepszy ich gracz w tym meczu O. J Mayo nie trafił rzutu równo z syreną. Ten sam Mayo chwilę wcześniej przy stanie 98-96 dla Memphis nie trafił 2 wolnych które „odłożyłyby ten mecz do zamrażarki”.
Takie przegrane na pewno pozostają w głowie, pytanie tylko czy Memphis będą z tego powodu super zmobilizowani by „odbić” sobie tę porażkę, czy też ta porażka z Lakers ich „dobiła”. Istotnym czynnikiem może być krótka ławka Grizzlies przez co podstawowi zawodnicy mogą być zmęczeni gdy muszą grać b-2-b.
| 24/02/2010 21:06, przeczytane 267 razy |
 |
|